środa, 1 stycznia 2014

Rozdział I


Zadzwonił ostatni dzwonek. Odebraliśmy świadectwa i wróciliśmy do domów. 
W końcu wakacje! Nareszcie jestem wolna -€“ pomyślałam. 
Szkoła  była dla mnie męczarnią, cały czas w głowie siedziały mi wakacyjne przygody, tęskniłam za tym beztroskim siedzeniem do późna i wspólnymi wypadami z paczką przyjaciół. No, ale w końcu nadszedł ten czas. W tym roku wraz z całą rodzinką mieliśmy wybrać się nad morze. W sumie czemu nie? Plaża, słońce, no i faceci, opaleni i młodzi faceci…  Ale myśl, że całe wakacje spędzę z rodzicami i młodszym bratem nie była jakaś zachęcająca. 
Na szczęście w pierwszym tygodniu wakacji zadzwoniła do mnie Kinga  i zaproponowała, że możemy się jakoś zorganizować i w końcu spotkać. - Znałyśmy się tylko przez internet, co prawda często rozmawiałyśmy przez telefon lub skype, ale to nie to samo co na żywo. - Pomysł mi się podobał, pozostała tylko kwestia przekonania rodziców, a to zwykle nie było łatwe.  Tym razem wiedziałam jednak, że nie odpuszczę.  Namawiałam ich przez kilka dni aż wreszcie się zgodzili. Załatwiłam ostatnie formalności związane z wyjazdem, sprawdziłam, o której mam pociąg, byłam tak podekscytowana! Zaczęłam się pakować, to chyba najgorsza część wakacyjnych wyjazdów. Wyrzuciłam ciuchy z szafy i dopadło mnie zakłopotanie. W co ja się ubiorę?!  Cóż, nie zastanawiając się długo, pojechałam do najbliższej galerii. Zrobiłam większe zakupy, kupiłam kilka ładnych sukienek, spodenki, koszulki, strój kąpielowy i kilka par nowych butów.  No i teraz będę wyglądać jak człowiek! Zrobiłam małe porządki w pokoju, poukładałam wszystko przed wyjazdem i położyłam się spać, w końcu jutro wielki dzień. 
Następnego dnia wstałam punktualnie o 7:00. Zjadłam śniadanie i zaczęłam się szykować.  Brat się niecierpliwił, bo zajęłam łazienkę na dobrą godzinę, no ale kobieta to kobieta. Włosy, makijaż, na to potrzeba czasu! Zabrałam swoje rzeczy i tata odwiózł mnie na dworzec. Pomógł mi z walizkami, a potem przypadkiem pomyliliśmy peron. Cała ja i moja zakręcona rodzinka.  Pociąg przyjechał z opóźnieniem, ale w sumie czego można się spodziewać po naszych kolejach? W końcu odjechałam. Droga dłużyła mi się niemiłosiernie. Czytałam książkę, potem słuchałam muzyki. Zasnęłam, a w słuchawkach dumnie brzmiało:
 „And I will try to fix you…”

***
Podczas snu poczułam, że ktoś szturcha mnie za ramię. Był to konduktor, który ze śmiechem powiedział, że ze mnie niezły śpioch i że właśnie dojechałam na miejsce. Natychmiast wstałam, lekko poprawiłam włosy wzięłam walizki i torebkę, serdecznie podziękowałam kierownikowi pociągu i wyszłam.
Pośród tłumu zobaczyłam blondynkę średniego wzrostu, która była ubrana w krótkie jeansowe spodenki i koszulkę jednej z drużyn siatkarskich. - To ona! - powiedziałam i szybkim tempem ruszyłam w jej stronę. Była odwrócona tyłem, więc mogłam ją zaskoczyć. Tuż za nią rzuciłam bagaże i wskoczyłam jej na plecy. Hahaha, jej mina była bezcenna! "Zeszłam" z przyjaciółki, a ona natychmiast mnie przytuliła.

- O mój Boże, jak ja Cię dawno nie widziałam, jak ty wyrosłaś - powiedziała ze śmiechem.

- Hahaha, już myślałam że nie wytrzymam tej temperatury w tym pociągu. Dobrze pooddychać czasem świeżym powietrzem. Idziemy? Jestem wykończona, te cztery godziny w pociągu pełnym ludzi to nie należały do najlepszych. 

- Jasne, a tak swoją drogą.. Nie miałaś więcej walizek?! Dawaj tu trochę i możemy iść! 

Po kilku minutach opuściłyśmy dworzec i poszłyśmy w stronę domu Kingi. Nie było daleko więc w mgnieniu oka byłyśmy na miejscu. Poukładałyśmy walizki przy ścianie, a ja, jak to ja bez pozwolenia walnęłam się na łóżko koleżanki. Po chwili zadzwonił do mnie tata:

- Jesteś już na miejscu? Mam dla Ciebie jedną wiadomość, a czy jest zła czy dobra, sama zdecydujesz 
- Tak już jestem w domu, o co chodzi?!
- Mieliśmy jechać nad morze za tydzień i Ty do tego czasu miałaś wrócić, jednak plany się pozmieniały, tzn..
- Oho, aż się boję
- Dostałem propozycje od znajomych, zapraszają nas tydzień wcześniej czyli jutro wieczorem jedziemy. Są dwie opcje, pierwsza jest taka, że wracasz jutro z rana albo nie jedziesz w ogóle.
- Chce jechać z wami i nie chce jutro wracać, ale czekaj mam pomysł. - uśmiechnęłam się w stronę lekko przestraszonej koleżanki - Możemy jechać we dwie? Ja i Kinga? 
- Ja nie mam nic przeciwko, przecież miejsca w aucie wystarczy.
- No to jak robimy, dzwonisz do jej rodziców i pytasz o pozwolenie? 
- Okej, niech Ci będzie, napisze później co i jak.
- Dzięki, do usłyszenia.

                 -Kinga, właśnie załatwiam nam wspaniałe wakacje, co o tym wszystkim myślisz? Plaża, słońce, siatkówka, chłopcy? - zapytałam marzącym głosem.

- Po pierwsze nie ma szans, nie mam się w co ubrać! Nie mam nic co mogłoby się nadać. A po drugie... sama nie wiem... - odpowiedziała niepewnie.

- Jeju, Ty znowu swoje. Poczekaj dostałam smsa.. "Kingi rodzice nie mają nic przeciwko, masz pieniądze, jedźcie na jakieś zakupy i jutro o 9:30 macie pociąg do domu" CZY TY TO SŁYSZAŁAŚ?! - zaczęłam skakać, piszczeć. To będą idealne wakacje.

- Ale nie chce Ci się narzucać, w sumie mogłabym sobie coś kupić, mam jakieś zaskórniaki, ale wiesz... - i w tym momencie złapałam ją za rękę, wzięłam torebkę i wyszłyśmy.

4 godziny w centrum handlowym. Padamy na twarz, z milionami toreb z zakupami weszłyśmy do domu, rozwaliłyśmy się na łóżku i zaczęłyśmy marzyć jakby to nie było fajnie poznać jakiejś nowej miłości. Mi marzył się hiszpański piłkarz, a jej przystojny siatkarz. Jakoś o godzinie 22:00 przypomniało nam się, że Kinga nie jest spakowana. Szał, zaczęłyśmy biegać po całym mieszkaniu. Całe szczęście przed północą skończyłyśmy. Położyłyśmy się lecz prawie nie zmrużyłyśmy oka. Rano łącznie 7 bagażów i 2 torebki zapakowałyśmy do pociągu i ruszyłyśmy. Na godzinę 15:00 byłyśmy u mnie w domu. Uporządkowałam swoje bagaże, wszystko co niepotrzebne wyciągnęłam. Zapakowaliśmy się do samochodu i o godzinie 23 wyjechaliśmy. - Mój tato uwielbia jeździć nocami!

***
Po 8 godzinnej podróży byliśmy na miejscu. Przyjaciele moich rodziców byli na prawdę nadziani. Dom jak z marzenia, położony zaraz przy plaży!


Zaprowadzili nas do pokoi i kazali się rozgościć. Nasz pokój był największy, nic dziwnego, w końcu dwie rozkapryszone nastolatki. 
Rozwaliłyśmy wszystkie ciuchy po pokoju, ogarnęłyśmy wygląd i z dumą powiedziałyśmy "idziemy wyrywać dupeczki". Kiedy Kinga poprawiała włosy, a ja chciałam sprawdzić na co mamy widok z okna. Był tam wieeeeeeelki ogród, w którym pełno było kwiatów i drzewek - coś pięknego, nagle zobaczyłam, że ścieżką spaceruje wysoki chłopak. Miał ciemną karnacje, brązowe włosy. 

- Ej, zamawiam!!! - krzyknęłam od razu, żeby później nie było nieporozumień.

- Ale co? Kogo? - zapytała.

- Sama zobacz....

- Mmmm całkiem niezły! Ale dość wysoka liga z tego co widać, sorry ale wiesz co jest.

- Oj zamknij się, ciekawe czy mieszka w tym domu, czy może pracuje... dobra później obczaję jego życiorys. Lecimy się przejść na plażę? - zapytałam.
-
 Nie mam nic przeciwko!

Spacerowałyśmy do samego wieczoru, a ja, ja miałam w myślach tylko tego przystojniaka. Kto wie, może to właśnie on będzie moją wakacyjną miłością? 

6 komentarzy:

  1. świetne *.* dawaj szybko następny rozdział<3333

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju super !! *.* Czekam na kolejne rozdziały !! <333

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudo *.* dodaj szybko kolejny rozdział,bo umrę z ciekawości ( a to podobno pierwszy stopień do piekła xD)
    Co ile dni/tygodni planujesz dodawać rozdziały? ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne! Czekam na piłkarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny! czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie opowiadanie. Czekam na następne rozdziały. ;D

    OdpowiedzUsuń