Zadzwonił ostatni dzwonek. Odebraliśmy świadectwa i wróciliśmy do domów.
W końcu wakacje! Nareszcie jestem wolna - pomyślałam.
Szkoła była dla mnie męczarnią, cały czas w głowie siedziały mi wakacyjne przygody, tęskniłam za tym beztroskim siedzeniem do późna i wspólnymi wypadami z paczką przyjaciół. No, ale w końcu nadszedł ten czas. W tym roku wraz z całą rodzinką mieliśmy wybrać się nad morze. W sumie czemu nie? Plaża, słońce, no i faceci, opaleni i młodzi faceci… Ale myśl, że całe wakacje spędzę z rodzicami i młodszym bratem nie była jakaś zachęcająca.
Na szczęście w pierwszym tygodniu wakacji zadzwoniła do mnie Kinga i zaproponowała, że możemy się jakoś zorganizować i w końcu spotkać. - Znałyśmy się tylko przez internet, co prawda często rozmawiałyśmy przez telefon lub skype, ale to nie to samo co na żywo. - Pomysł mi się podobał, pozostała tylko kwestia przekonania rodziców, a to zwykle nie było łatwe. Tym razem wiedziałam jednak, że nie odpuszczę. Namawiałam ich przez kilka dni aż wreszcie się zgodzili. Załatwiłam ostatnie formalności związane z wyjazdem, sprawdziłam, o której mam pociąg, byłam tak podekscytowana! Zaczęłam się pakować, to chyba najgorsza część wakacyjnych wyjazdów. Wyrzuciłam ciuchy z szafy i dopadło mnie zakłopotanie. W co ja się ubiorę?! Cóż, nie zastanawiając się długo, pojechałam do najbliższej galerii. Zrobiłam większe zakupy, kupiłam kilka ładnych sukienek, spodenki, koszulki, strój kąpielowy i kilka par nowych butów. No i teraz będę wyglądać jak człowiek! Zrobiłam małe porządki w pokoju, poukładałam wszystko przed wyjazdem i położyłam się spać, w końcu jutro wielki dzień.
Następnego dnia wstałam punktualnie o 7:00. Zjadłam śniadanie i zaczęłam się szykować. Brat się niecierpliwił, bo zajęłam łazienkę na dobrą godzinę, no ale kobieta to kobieta. Włosy, makijaż, na to potrzeba czasu! Zabrałam swoje rzeczy i tata odwiózł mnie na dworzec. Pomógł mi z walizkami, a potem przypadkiem pomyliliśmy peron. Cała ja i moja zakręcona rodzinka. Pociąg przyjechał z opóźnieniem, ale w sumie czego można się spodziewać po naszych kolejach? W końcu odjechałam. Droga dłużyła mi się niemiłosiernie. Czytałam książkę, potem słuchałam muzyki. Zasnęłam, a w słuchawkach dumnie brzmiało:
„And I will try to fix you…”
***
Podczas snu poczułam, że ktoś szturcha mnie za ramię. Był to konduktor, który ze śmiechem powiedział, że ze mnie niezły śpioch i że właśnie dojechałam na miejsce. Natychmiast wstałam, lekko poprawiłam włosy wzięłam walizki i torebkę, serdecznie podziękowałam kierownikowi pociągu i wyszłam.
Pośród tłumu zobaczyłam blondynkę średniego wzrostu, która była ubrana w krótkie jeansowe spodenki i koszulkę jednej z drużyn siatkarskich. - To ona! - powiedziałam i szybkim tempem ruszyłam w jej stronę. Była odwrócona tyłem, więc mogłam ją zaskoczyć. Tuż za nią rzuciłam bagaże i wskoczyłam jej na plecy. Hahaha, jej mina była bezcenna! "Zeszłam" z przyjaciółki, a ona natychmiast mnie przytuliła.
- O mój Boże, jak ja Cię dawno nie widziałam, jak ty wyrosłaś - powiedziała ze śmiechem.
- Hahaha, już myślałam że nie wytrzymam tej temperatury w tym pociągu. Dobrze pooddychać czasem świeżym powietrzem. Idziemy? Jestem wykończona, te cztery godziny w pociągu pełnym ludzi to nie należały do najlepszych.
- Jasne, a tak swoją drogą.. Nie miałaś więcej walizek?! Dawaj tu trochę i możemy iść!
Po kilku minutach opuściłyśmy dworzec i poszłyśmy w stronę domu Kingi. Nie było daleko więc w mgnieniu oka byłyśmy na miejscu. Poukładałyśmy walizki przy ścianie, a ja, jak to ja bez pozwolenia walnęłam się na łóżko koleżanki. Po chwili zadzwonił do mnie tata:
- Jesteś już na miejscu? Mam dla Ciebie jedną wiadomość, a czy jest zła czy dobra, sama zdecydujesz
- Tak już jestem w domu, o co chodzi?!
- Mieliśmy jechać nad morze za tydzień i Ty do tego czasu miałaś wrócić, jednak plany się pozmieniały, tzn..
- Oho, aż się boję
- Dostałem propozycje od znajomych, zapraszają nas tydzień wcześniej czyli jutro wieczorem jedziemy. Są dwie opcje, pierwsza jest taka, że wracasz jutro z rana albo nie jedziesz w ogóle.
- Chce jechać z wami i nie chce jutro wracać, ale czekaj mam pomysł. - uśmiechnęłam się w stronę lekko przestraszonej koleżanki - Możemy jechać we dwie? Ja i Kinga?
- Ja nie mam nic przeciwko, przecież miejsca w aucie wystarczy.
- No to jak robimy, dzwonisz do jej rodziców i pytasz o pozwolenie?
- Okej, niech Ci będzie, napisze później co i jak.
- Dzięki, do usłyszenia.
-Kinga, właśnie załatwiam nam wspaniałe wakacje, co o tym wszystkim myślisz? Plaża, słońce, siatkówka, chłopcy? - zapytałam marzącym głosem.
- Po pierwsze nie ma szans, nie mam się w co ubrać! Nie mam nic co mogłoby się nadać. A po drugie... sama nie wiem... - odpowiedziała niepewnie.
- Jeju, Ty znowu swoje. Poczekaj dostałam smsa.. "Kingi rodzice nie mają nic przeciwko, masz pieniądze, jedźcie na jakieś zakupy i jutro o 9:30 macie pociąg do domu" CZY TY TO SŁYSZAŁAŚ?! - zaczęłam skakać, piszczeć. To będą idealne wakacje.
- Ale nie chce Ci się narzucać, w sumie mogłabym sobie coś kupić, mam jakieś zaskórniaki, ale wiesz... - i w tym momencie złapałam ją za rękę, wzięłam torebkę i wyszłyśmy.
4 godziny w centrum handlowym. Padamy na twarz, z milionami toreb z zakupami weszłyśmy do domu, rozwaliłyśmy się na łóżku i zaczęłyśmy marzyć jakby to nie było fajnie poznać jakiejś nowej miłości. Mi marzył się hiszpański piłkarz, a jej przystojny siatkarz. Jakoś o godzinie 22:00 przypomniało nam się, że Kinga nie jest spakowana. Szał, zaczęłyśmy biegać po całym mieszkaniu. Całe szczęście przed północą skończyłyśmy. Położyłyśmy się lecz prawie nie zmrużyłyśmy oka. Rano łącznie 7 bagażów i 2 torebki zapakowałyśmy do pociągu i ruszyłyśmy. Na godzinę 15:00 byłyśmy u mnie w domu. Uporządkowałam swoje bagaże, wszystko co niepotrzebne wyciągnęłam. Zapakowaliśmy się do samochodu i o godzinie 23 wyjechaliśmy. - Mój tato uwielbia jeździć nocami!
***
***
Po 8 godzinnej podróży byliśmy na miejscu. Przyjaciele moich rodziców byli na prawdę nadziani. Dom jak z marzenia, położony zaraz przy plaży!
Zaprowadzili nas do pokoi i kazali się rozgościć. Nasz pokój był największy, nic dziwnego, w końcu dwie rozkapryszone nastolatki.
Zaprowadzili nas do pokoi i kazali się rozgościć. Nasz pokój był największy, nic dziwnego, w końcu dwie rozkapryszone nastolatki.
Rozwaliłyśmy wszystkie ciuchy po pokoju, ogarnęłyśmy wygląd i z dumą powiedziałyśmy "idziemy wyrywać dupeczki". Kiedy Kinga poprawiała włosy, a ja chciałam sprawdzić na co mamy widok z okna. Był tam wieeeeeeelki ogród, w którym pełno było kwiatów i drzewek - coś pięknego, nagle zobaczyłam, że ścieżką spaceruje wysoki chłopak. Miał ciemną karnacje, brązowe włosy.
- Ej, zamawiam!!! - krzyknęłam od razu, żeby później nie było nieporozumień.
- Ale co? Kogo? - zapytała.
- Sama zobacz....
- Mmmm całkiem niezły! Ale dość wysoka liga z tego co widać, sorry ale wiesz co jest.
- Oj zamknij się, ciekawe czy mieszka w tym domu, czy może pracuje... dobra później obczaję jego życiorys. Lecimy się przejść na plażę? - zapytałam.
-
Nie mam nic przeciwko!
Nie mam nic przeciwko!
Spacerowałyśmy do samego wieczoru, a ja, ja miałam w myślach tylko tego przystojniaka. Kto wie, może to właśnie on będzie moją wakacyjną miłością?

świetne *.* dawaj szybko następny rozdział<3333
OdpowiedzUsuńJeju super !! *.* Czekam na kolejne rozdziały !! <333
OdpowiedzUsuńCudo *.* dodaj szybko kolejny rozdział,bo umrę z ciekawości ( a to podobno pierwszy stopień do piekła xD)
OdpowiedzUsuńCo ile dni/tygodni planujesz dodawać rozdziały? ♥
Świetne! Czekam na piłkarzy :)
OdpowiedzUsuńświetny! czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńŚwietnie opowiadanie. Czekam na następne rozdziały. ;D
OdpowiedzUsuń